- Nie mogę ci dać niczego nadzwyczajnego.

człowiekiem? Po raz pierwszy, odkad wyszła ze spiaczki, nie
¿e tam jest jej córka. A mo¿e pani Delacroix i twoja bratowa
pluszowe zwierzeta, na półkach stały zabawki, a w półmroku
368
jest tak zimno.
rzucały przycmione swiatło na kopie sławnych obrazów,
zdjecie Pam Jaffe Delacroix i znieruchomiał. - A niech to -
szukajac jeepa wsród sunacych wolno ulica samochodów. -
- Nie pamietasz ju¿, co sie stało wczorajszej nocy? Marla
- Nie mam zamiaru u¿erac sie teraz z nim ani z jego
- Znam cię dość dobrze.
- Jego prawdziwej córce.
wiele starsze niż ona sama. Ciemne okulary zsunęła na czubek głowy. Na pierwszym stopniu w ogóle je zdjęła i
- Nic mi nie bedzie... jesli tylko moja porcja zostanie

powiedz o nas rodzicom.

geste, siwe włosy i wydawał sie rozbawiony sytuacja.
szczególnosci jej babka, sa idiotami.
okropnie - przyznał. - Czesciej, ni¿ chciałbym przyznac. Ale

kiedy jej ojciec zaczął ją bić po twarzy za to, że się pomyliła przy wydawaniu reszty, poszła za nim na zaplecze

- Skoro Calvert jest dla ciebie za nudny, godzina w towarzystwie Howarda zabije cię,
przed podjęciem następnej próby ucieczki.
- Przestań wreszcie udawać, Belton.

- Z własnego domu?

- Ja... - Przez chwilę zmagała się ze sobą, żeby wykrztusić to, co zamierzała powiedzieć. - Ja nie wiem, dokąd... mam iść. Nie mam pojęcia, co ze sobą począć. Czy mógłbyś... mi pomóc?
- Powinnaś chyba być teraz na lunchu?
- Oczywiście, siostrzeńcze. Ale nie zapomnij, Rose, że dzisiaj idziemy do opery i